Tuc de Molierés (3010 m n.p.m.)
- Start: Boca Sud (1609 m n.p.m.)
- Trudności: może zalegać śnieg
- Czas wejścia: 4,5h (7 km)
- Mapa: Val de Aran, Editorial Alpina
- Data wejścia: 03.07.2009
Profil trasy i mapki (kliknij w miniaturkę by powiększyć)
Już rok wcześniej miałem w planach wejść na Tuc de Molierés, inną trasą, z Artiga de Lin lecz jak to czasem w Pirenejach bywa zmyliłem szlak i na planach się skończyło. Tym razem wybrałem najkrótszy wariant, z parkingu nad starym wlotem do Tunelu Vielha. Od strony Vielha wjeżdża się trochę serpentyną, trochę dość krętą drogą w górę, przejeżdża przez Tunel (oczywiście bezpłatny). Jakieś 500m po wyjeździe trzeba zawrócić i przed Tunelem odbić w prawo do Hospital de Vielha obok którego znajduje się parking (bezpłatny). Nie wiem dlaczego ale wydawało mi się, że wejście na szczyt zajmuje góra trzy godziny (zajmuje razem z przerwami na odpoczynek i robienie fotek około 4,5 godziny) więc trochę późno wyruszyłem. Zaplanowałem sobie powrót pod wieczór w to samo miejsce więc nie musiałem dźwigać zbyt wiele sprzętu. Choć wziąłem raki (podejście na przełęcz w śniegu). Wyruszyłem nieśpiesznie (do momentu gdy zorientowałem się, że to jednak nie 3 godziny).

Tuc de Molierés
Byłem pewien że nie da się zmylić trasy, wąską doliną cały czas w górę, więc jak tu zboczyć z kursy? Błąd! Oczywiście, że już na samym początku miałem mały problem ale na szczęście jakoś w miarę szybko udało mi się wyjść z lasu i trafić na ścieżkę.
Mozolnie pod górę, po mniejszych lub wiekszych kamykach, po lewej ręce cały czas strumyk. Widoczki raczej jednostajne. Okło 1,45h takiej wędrówki i wypłaszczenie z dużymi głazami. Z tego miejsca rozciąga się piękny widok w stronę Besiberri. Nieopodal znajduje się schronisko Molieres, troszkę ukryte ale da się wypatrzeć. Kluczymy między głazami i rozpoczyna się podejście. Trzeba uważnie wypatrywać kopczyki. Na wypłaszczeniu jeziorka Molieres, całkiem spore, największe z nich częściowo pod śniegiem. Wspinamy się między małymi głazami i płatami śniegu. Dobrze jest wiedzieć w którym kierunku jest przełęcz bo nie wygląda ona jak typowa przełęcz :-). Jeśli jest więcej śniegu to pewnie będzie wyraźny ślad aż do przełęczy, jeśli mniej to może być różnie.

Podejście po śniegu na przełęcz Coret de Molieres
W końcu założyłem raki, bo aż do samej przełęczy zalegał śnieg i zrobiło się stromo. Określenie przełęcz jest mocno przesadzone, bo to jest grań łącząca dwa szczyty i w miejscu tzw. przełęczy jest najłatwiej się przebić. Śnieg podchodził pod sam "mur" więc trzeba uważać podczas zejścia na kamienie. Ręce i zmysł równowagi przydatne. Z przełęczy na szczyt nie ma żadnych problemów, sam wierzchołek nie jest wyraźnie zaznaczony. Niestety naszły chmury i widoczność była raczej marna. W drodze powrotnej złapała mnie burza z piorunami a że nie było się gdzie schować, przemokłem do suchej nitki. Ale nic to. Później nieopatrznie przeszedłem na drugą stronę strumyka który w dolnym biegu zamienił się w małą rzeczkę i nie można było się przeprawić ale w końcu dałem radę.
Orientacyjny czasomierz:
- Boca Sud (1609) - Refugio Molierés (2350): 2h
- Refugio Molierés (2350) - Coret Molierés (2935): 2h 20'
- Coret Molierés (2935): 2h 20' - Tuc de Molierés (3010): 15'
- Tuc de Molierés (3010) - Boca Sud (1609): 3h 50'
Zdjęcia z trasy: