Schronisko Anglos
- Start: Camping Aneto
- Trudności:trochę stromo na Ballibierna, dwie przełęcze
- Czas przejścia: 6-7 h (19,4 km)
- Mapa:Maladeta - Aneto, 1:25000, Editorial Alpina
Profil trasy i mapki (kliknij w miniaturkę by powiększyć)
Klasyczny trekking szlakiem GR 11. Właściwie to odcinek ten przeszedłem w odwrotnym kierunku czyli od schroniska Anglos do Benasque a nawet dłuższą trasę, bo od okolic Refugio Conangles (1555), wędrując wcześniej z Espot.
Po noclegu w lesie nad strumykiem ruszam dalej szlakiem
GR 11. Lekka mżawka. Nie znam prognozy pogody na dziś. Ponieważ kończy mi się prowiant plan mam prosty: dość do Benasque, na camping, ciepły prysznic i najeść się lomo czyli smażonej polędwicy, heheh, popijając zimnym piwem! Na początek rozgrzewka, lekko w dół do drogi w kierunku Tunelu Vielha. Odcinek równolegle do asfaltu i jest drogowskaz na przełęcz Ballibierna. I zaczyna się, pod górę i do tego dość forsownie. Najpierw ścieżką lasem, czasem zygzakiem. Las się przerzedza, najpierw znikają drzewa liściaste, wyżej pojawia się kosodrzewina aż w końcu pojawia się otwarta przestrzeń. Jeszcze odcinek w górę i w końcu duże plateau z dwoma jeziorkami, na którym gdzieś pośrodku stoi nie strzeżone schronisko Anglos. Przy pierwszym jeziorku szlak GR 11 się rozdwaja, można pójść przez przełęcz Anglos nad jezioro Llauset i dalej na przełęcz Ballibierna (i to jest chyba łatwiejszy wariant, choć dłuższy).

Schronisko Anglos
Za schroniskiem następne jeziorka i w końcu zobaczyłem co mnie czeka: wspinaczka na przełęcz Collet Estanyets (2521). Nie wejdę, myślę sobie. Stromo, do tego kamienne podłoże, i jeszcze cały majdan na plecach.

Podejście na przełęcz Collet Estanyets
Na szczęście pogoda się znacznie poprawiła. No nic, ruszam powolutku w górę. Nie powiem, umęczyłem się ale dałem radę! Z przełęczy w dół nad jeziorko. Przy końcu jeziora szlak GR 11 znowu się łączy. Zaczyna się podejście na przełęcz Coll Ballibierna. Niestety kopczyki gdzieś się gubią a może przegapiłem i trochę na czuja powolutku pnę się w górę. Nie jest łatwo, to już trzecie podejście dziś, jest stromo, kamienne podłoże. Najpierw małe kamienie, wyżej duże bloki skalne po których trzeba z gracją manewrować, tradycyjne piargi i w końcu wchodzę na przełęcz. Uff! Mam juz dość. Jest 16.30. Do najbliższego campingu z 15 km, na szczęście cały czas w dół. Częściowo znam już tę drogę, więc wiem że najtrudniejsze jest zejście z przełęczy z uwagi na stromiznę i kamieniste podłoże. Lecz później jest okay. Tak się przez chwilę zastanawiam czy nie zejść z przełęczy i zanocować nad jeziorem Ballibierna. Nie, głodny jestem a zapasy się skończyły.

Jeziora Ballibierna
Więc ruszam dalej. Jak ktoś myśli, że schodzenie jest łatwiejsze to się myli. Nogi, łydki i kolana ostro pracują. Trzeba być cały czas bardzo skoncentrowanym bo stopa łatwo może się omsknąć. Co i mnie się przytrafia i zaliczam glebę. Zdołałem się jeszcze podeprzeć kijkiem co amortyzuje upadek lecz kijek się wygiął. Na szczęście nic mi się nie stało i ostrożnie schodzę dalej. Od schroniska Coronas już jest łagodnie, szeroka droga. Na camping dochodzę po ósmej. Tym razem nie na Camping Aneto lecz na Camping Ixeia. Nie miałem już sił przejść te 500 metrów. Warunki to są gorsze lecz mniej ludzi. Ale najważniejsze, jest mała jadłodajnia gdzie można się najeść i napić! I co więcej potrzeba do szczęścia po tak trudnej wędrówce?!
Zdjęcia z wędrówki: