Profil trasy i mapki (kliknij w miniaturkę by powiększyć)
Plan był taki by zobaczyć schronisko Estós, taki luźny dzień. Wyruszam szlakiem GR11 spod starego kamiennego mostu nad rzeką Esera (Puente San Chaime). Szeroka droga doliną Val de Estós, lekko w górę. Wcześniej przekroczona rzeczka Estós teraz szumi w dole.
Val de Estós
Cały czas szeroka droga. Można wybrać dłuższy wariant dojścia do schroniska i przy okazji zobaczyć Batisielles. Odbijamy wtedy w lewo zgodnie z drogowskazem. Idąc krótszą drogą można trochę odbić w prawo by zobaczyć wodospad. Przechodzimy przez mostek i już węższą ścieżką aż do schroniska.
Schronisko Estós
Po chwili namysłu i ocenieniu warunków pogodowych zapada decyzja by zobaczyć co jest po drugiej stronie przełęczy Chistau. Co prawda przede mną 700 metrów w górę ale co tam! Szlakiem GR 11 więc nie powinno być trudności. I nie było. Miarowo pod górę, bez niespodzianek. Niestety nie było mi dane dotrzeć na przełęcz. Byłem już na wyciągnięcie ręki gdy podoga z nagła zaczęła się psuć. Ciemne chmury nadciągały. Zawracam, pędem do schroniska. Wiedziałem, że i tak nie zdażę ale może przynajmniej do jakiś drzew. Nic z tego. Burza mnie dopadła. Z piorunami. Strach, bo nie było się gdzie schować a pioruny waliły. Przycupnąłem gdzieś pod większym głazem i tyle co mogłem zrobić. Kurtka przeciwdeszczowa nie przemokła. Co z tego, skoro woda spływa prosto do butów. To samo ze spodniami. Wniosek z tego mój jest jeden: najlepszy na deszcz jest parasol!