Canfranc

Col Somport (1632) - Candanchu (1557) - Collada Causiat (1630) - la Callaberisa (GR11) - Ibon Estanes (1777)



Ibon Estanes (1777)

  • Start: Col Somport (1632)
  • Mapa: Valle de Canfranc, Editorial Alpina 25k
  • Data: 23.04.2011

Po nocy spędzonej na przełęczy Somport nie przywitała mnie jakaś super pogoda. Tym razem w nocy nie padało i nie wiało. Zwinąłem sprzęt i zrobiłem obowiązkową sesję zdjęciową. Raz byłem w Hiszpanii, raz we Francji. Na przełęczy zatrzymuje się autobus linii Oloron-Canfranc jak i Jaca-Astun. Jest i mały sklepik połączony z jadłodajnią. I schronisko z obsługą czyli płatne. Pokręciłem się trochę i ruszyłem w dół do Candanchu. Pierwszym celem było jezioro Ibon Estanes a dalej się zobaczy co i jak. Z Somport można dojść nad jezioro na dwa sposoby. Przez Candanchu i dalej szlakiem Gr11, oraz zejść na francuską stronę na parking Sansenet i dalej szlakiem nad Estanes. Wybrałem pierwszy sposób, choć wydaje mi się, że przez Sansenet jest dużo łatwiej. I z Sansenet jest piękny widok na Pico de Aspe. Ale ponieważ chmury były nisko więc postanowiłem pójść dłuższą drogą liczą, że pogoda się polepszy.

Somport

Granica hiszapńsko - francuska na przełeczy Somport

Candanchu jest brzydkie. Ośrodek narciarski. Bez zainteresowania przemieszczam się w kierunku szlaku Gr11. Odnajduję go obok terenu biathlonowego. Krótkie podejście i jestem na przełęczy Collada Caussiat (1630). Dalej szlak biegnie w dół. Krótki trawers w lesie, trochę kamieniste podłoże, butwiejące liście i znów otwarty teren. Zaczyna się podejście.

Trawersem w górę, na wprost Paso de Aspe

Okazało się, że trzeba przedostać się na drugą stronę doliny, trawersem w kształcie litery U. Dolina jest głęboka więc odpada pójcie na wprost. Mozolnie więc wspinam się. Nie ma trudności technicznych. Dochodzi się mniej więcej do strumyka który o tej porze roku jest dość szeroki i wartki. Do tego zalegał niebezpieczny płat śniegu. Trzeba się przedostać na drugi brzeg. Mniej więcej z tego miejsca odchodzi też ścieżka na Paso de Aspe i dalej, wyżej na Pic Apse. Wejście jednak od tej strony jest trudne (PD - zobacz). Po przejściu strumyka znowu wchodzi się w las. Pięknie się przez taki las idzie. Nie wszystkie liściaste drzewa wypuściły już liście, niektóre dopiero zainicjowały ten proces, latem to musi być pięknie!

Idzie się lekko w górę. Las się kończy, odcinek pod górę i dochodzimy do miejsca gdzie szlak GR11 spotyka się ze ścieżką biegnącą od parkingu Sansenet. Stąd jest dobry widok na Pic Aspe i pobliskie wierzchołki. O ile oczywiście nie ma niskich chmur. Widać też spory odcinek trasy którą tutaj przywędrowałem.

Z tego miejsca nad Ibon Estanes jest około 15-20 minut, lekko w górę. Jeziorko jest ładnie położone. Od południowo-wschodniej strony ciągnie się łańcuch wysokich szczytów sięgających ponad 2400, czyli 650 metrów pomad poziom jeziorka. Od północnej jest grań z wysokością około 1850m. Szlak Gr11 biegnie dalej na wschód. Trzeba okrążyć jezioro, można to zrobić zarówno południowym jak i północnym skrajem. Można też powędrować na północ, przez przełęcz na grani, zejść w dół i dojść do szlaku HRP.

Doszedłem na Ibon Estanes o dość wczesnej porze, nie było jeszcze piętnastej. Pogoda niestety nie była najlepsza, niskie chmury zasłaniały widok. Początkowo chciałem pójść dalej lecz pomyślałem, że to piękne miejsce i być może jutro będzie niebieskie niebo a przez to piękne widoczki. Poza tym nigdzie mi się nie śpieszyło więc decyzja zapadła: zostaję do jutra. I jak się okazało nazajutrz była to bardzo dobra decyzja, co można zobaczyć na zdjęciach z następnego dnia. Około siedemnastej byłem już zupełnie sam nad jeziorem. Mogłem rozbić namiot w otwartym terenie, blisko brzegu ale postanowiłem poszukać fajnego miejsca na północnej stronie jeziora, wśród skałek, w pobliżu grani. Lubię patrzeć z góry. Znalazłem takie miejsce z widokiem zarówna na jezioro jak i na północ.



Copyright ©  2011  Edward Krzyżak
Wszelkie prawa zastrzeżone